To najbardziej niewygodne przekonanie, jakie można mieć — bo przez większość życia nie ma na nie żadnego dowodu. Zostaje na całe życie i przez dekady nie daje nic poza poczuciem, że się nie pasuje.
O pamięci wcześniejszej niż wspomnienia — dziecięcym przekonaniu, że jest się tu w konkretnej sprawie, którego nie da się jeszcze nazwać, a które zostaje na całe życie.
Nie domagałam się — i to jest zdanie, przy którym warto się zatrzymać dłużej niż na chwilę, bo brzmi jak zaleta, a jest opisem mechanizmu. Nie domagałam się nie dlatego, że byłam grzeczna. Nie domagałam się dlatego, że bardzo wcześnie policzyłam, ile jest do wzięcia. W tamtym domu wszyscy byli zajęci i wszyscy byli zajęci czymś, co miało pierwszeństwo. Dziecko robi taki rachunek w kilka sekund i nigdy go potem nie rewiduje. Wyszło mi, że mam zasoby własne i że one wystarczą. To był dobry rachunek — dał mi niezależność, o której inni ludzie muszą walczyć latami. Miał też swoją cenę i tej ceny wtedy nie widziałam.
Cały rozdział „Écru” · posłuchaj
O tym, że można całe życie nadawać w pustkę, aż coś odpowie. Nauka obcego języka zdanie po zdaniu, żeby przeczytać jedną książkę do końca.
Mózg nie jest dany raz na zawsze. Mózg się buduje — i to jest zdanie, którego wtedy jeszcze nie umiałam wypowiedzieć, a dziś powtarzam studentkom na każdych zajęciach. Układ nerwowy dojrzewa dużo dłużej, niż mówią podręczniki, i dojrzewa do konkretnych zadań. Mam na to swoje określenie: statek transferu. Ciało i system nerwowy muszą stać się statkiem, który wytrzyma przewożenie tego, co przewozi. Do dwudziestego roku życia miałam nadajnik i nie miałam statku. Potem, przez lata, statek się budował — przez chorobę, przez zen, przez ustawienia, przez tysiące godzin pod moimi rękami. Ale statek bez map pływa w kółko.
Cały rozdział „Lazur” · posłuchaj
O przekazywaniu dalej: dacie zapisanej na wszystkim, pierwszym roczniku i o tym, że czego się nie dostało, to czasem trzeba zbudować samemu.
Jest wśród nich kobieta, która pracuje ze mną najdłużej ze wszystkich, ponad dwadzieścia lat. Znam jej ciało lepiej niż własne. Przez te lata leżała na moim stole tyle razy, że pamiętam, jak zmieniał się jej oddech przez dwie dekady — i teraz siedzi u mnie w pokoju jako studentka i zadaje pytania o strukturę. To jest jedna z tych zmian, których nie umiałam przewidzieć i które wzruszają mnie najbardziej. Człowiek, który przez dwadzieścia lat brał, w pewnym momencie odwraca się i pyta: a jak to się robi. To jest moment, w którym pacjent przestaje być pacjentem. Coś w nim wstaje ze stołu na dobre.
Cały rozdział „Złoto” · posłuchaj
Ostatni rozdział, w którym wszystko dostraja się do wszystkiego i dostaje jedną odpowiedź. Także na pytanie, dlaczego głos w audiobooku bywa w środku rozdziału inny.
Nazwałam to potem wiecznymi momentami i wracały do mnie przez całe życie w miejscach, w których nikt by ich nie szukał. Na polach pod Kętrzynem, gdzie siadaliśmy z Jarkiem w milczeniu, na wietrze, i mijały godziny. W sali, w której dwadzieścia osób leżało na kocach i oddychało w trzech rytmach. Na poduszce, twarzą w ciszę, przez lata. Za każdym razem był to ten sam stan i za każdym razem myślałam, że właśnie go znalazłam — a to on mnie znajdował, ilekroć przestawałam się szarpać. Dwunastoletnie dziecko na krześle babci nie zrobiło nic, żeby w to wejść. Po prostu usiadło bokiem i przestało brać udział.
Cały rozdział „Biel” · posłuchaj
poczucie że mam coś do zrobienia · jak znaleźć powołanie po pięćdziesiątce · skąd wiadomo że trafiło się na swoją drogę · poczucie misji od dziecka · sens życia bez religii
Otwórz książkę w czytniku — z audiobookiem i muzyką.