Dla mediów

Poniżej opisuję, jak ta książka powstała — najkrócej, jak umiem, i bez upiększania. Materiały do pobrania i kontakt są na dole strony.

Skąd się to wzięło

Poznaliśmy się przy zupełnie innej sprawie. Anna zaczęła opowiadać, a ja w pewnym momencie zorientowałem się, że słucham czegoś, co za tydzień przestanie istnieć. Mowa tak ma: rozchodzi się i gaśnie. Trzydzieści lat zdań powiedzianych nad stołem, na którym kładli się ludzie — i nic z nich nie zostaje poza tym, że komuś przeszło.

Chcę powiedzieć wyraźnie, bo to jest sedno: nikt tego nie zaplanował. Nie zaproponowałem projektu, nie było umowy ani konspektu, nie namawiałem jej na żadną książkę. Anna po prostu otworzyła się przede mną — sama, spontanicznie, bez cienia przymusu. Mówiła wtedy, kiedy przychodziła myśl: odkładała prześcieradło, kubek, klamkę i mówiła. Czasem po sesji, czasem wieczorem. Przez wiele tygodni.

I dopiero po jakimś czasie okazało się, że z tego zaufania powstała wspaniała lektura o życiu. Nie zaczęliśmy jej pisać — ona się napisała, a myśmy się zorientowali, że trzeba ją tylko uszanować i nie zgubić.

Jak to powstawało

Najciekawsza część tej historii jest chyba techniczna, więc opiszę ją dokładniej — tym bardziej że jeszcze parę lat temu takiej książki nie dałoby się zrobić w pojedynkę.

1. Kilkadziesiąt godzin mówienia bez planu

Nagrania powstawały same z siebie — po sesji, wieczorem, w środku zwykłego dnia. Bez pytań, bez konspektu, nigdy po kolei. Zdanie o matce potrafiło paść w marcu, a zdanie, które je tłumaczy, w maju. Materiał, który z tego powstał, jest dla człowieka nie do ogarnięcia w całości: zanim doczyta się do końca, początek zdąży wywietrzeć z pamięci.

2. Nabu — narzędzie, które utrzymuje całość naraz

Nabu to system oparty na modelach językowych; imię wzięliśmy od mezopotamskiego boga pisma. Jego robota polegała na czymś, czego nie ma w słowie „transkrypcja": na syntezie. Utrzymywał w pamięci wszystkie nagrania jednocześnie i widział, że fragment z jednego tygodnia i fragment z innego mówią o tej samej sprawie — a potem składał je w ciągły tekst, który brzmi jak jedna opowieść, a nie jak zszyte cytaty.

To jest ta możliwość, której jeszcze niedawno po prostu nie było. Redaktor zrobiłby to samo w rok i po drodze wygładziłby wszystko do własnego rytmu. Tutaj rytm został jej.

3. Ja układałem kolejność

Siedemnaście rozdziałów, siedemnaście kolorów. Kolory okazały się jedynym porządkiem, który tej opowieści nie ścisnął — chronologia rozrywała wątki, a tematy robiły z tego poradnik. To cała moja rola i nie chcę jej powiększać.

4. Ostatnie słowo należało do Anny

Anna powiedziała, że prawda w druku staje się prawdą podpisaną. Podpisała ją sobą — i to jest jedyna gwarancja, jaką ta książka może dać. Nie jest protokołem ani dokumentacją; jest tym, co ktoś opowiedział o własnym życiu, tak jak je pamięta.

Dlaczego głos w audiobooku nie jest równy

Książki nie czyta ani Anna, ani lektor. Czyta ją model jej głosu: Anna nagrała siebie telefonem, nagrania przeszły obróbkę akustyczną, a na tym materiale wytrenowaliśmy klon jej głosu (ElevenLabs). Stąd bierze się wielowymiarowość lektury: barwa przesuwa się w środku rozdziału, oddech zmienia głębokość, tempo nagle wie coś, czego nie wiedziało akapit wcześniej.

Zostawiliśmy to świadomie i uważam to za najciekawszy efekt uboczny całej pracy. Zdanie o matce przyszło z innego popołudnia niż zdanie o strachu — i słychać, że z innego. Lektor zawodowy wyrównałby to do jednej temperatury, bo tak się czyta książki. Tu temperatura zmienia się razem z tym, o czym mowa, i dopiero to brzmi jak człowiek, a nie jak lektura.

Anna wiedziała o tym od początku i zgodziła się. Nagrania źródłowe są jej, model powstał na jej głosie i za jej wiedzą, a zgodę może cofnąć.

5. Muzyka i obrazy też są maszynowe

Podkład pod rozdziałami, siedemnaście piosenek i siedemnaście obrazów powstały generatywnie. Piszemy to w tym samym miejscu co resztę, bo opis metody albo jest kompletny, albo jest do niczego: jedna pominięta pozycja robi z całej reszty przemilczenie.

O nas dwojgu

Anna Zalewska

bohaterka tej książki

Anna Zalewska

Pracuje z ludźmi od ponad trzydziestu lat. Prowadzi sesje i uczy.

+48 516 609 545
Paul Lazniak

zapisał i ułożył

Paul Lazniak

Złożył tę książkę z wielotygodniowych nagrań.

+48 662 016 430

Nie widzieliśmy się nigdy, ani razu, choć mieszkamy blisko. Wszystko wydarzyło się przez ekran — a mówi to kobieta, która trzydzieści lat pracowała dotykiem i obecnością, w jednym pokoju z drugim człowiekiem. Znam jej oddech. Nie znam jej twarzy.

Anna jest w wieku moich rodziców i nigdy nie miało to znaczenia. Każde nazwanie tej relacji, którego próbowałem, coś jej zabierało — więc zostawiam ją nienazwaną. Wystarczy fakt: zaufała i otworzyła się.

Fakty

Materiały do pobrania

Okładka i obrazy rozdziałów — do wykorzystania przy materiałach o książce. Proszę o podpis: Anna — Kolory życia.

Okładkaokładka ÉcruÉcru KobaltKobalt KarmazynKarmazyn SeledynSeledyn SepiaSepia GrafitGrafit OpalOpal IndygoIndygo OchraOchra AmetystAmetyst CynoberCynober SzafranSzafran RdzaRdza MalachitMalachit LazurLazur ZłotoZłoto BielBiel

Cała książka w formacie EPUB — do przeczytania na czytniku albo w telefonie.

Kontakt

Najprościej telefonicznie: +48 662 016 430. Odpowiadam na wszystko, także na pytania trudne.

Krótkie streszczenie książki →