Cała książka jest nagrana. Dwanaście godzin, 19 rozdziałów, otwartych dla każdego i bez rejestracji — wystarczy otworzyć i nacisnąć play.
Czytane słowo podświetla się na stronie. Można słuchać i czytać naraz albo tylko patrzeć, jak tekst sam się przewraca.
Podkład zmienia się razem z rozdziałem i schodzi do ciszy, kiedy wchodzi piosenka.
Cztery rozdziały kończą się piosenką, z tekstem podświetlanym słowo po słowie.
Można schować telefon do kieszeni. Książka gra dalej i sama przechodzi do następnego rozdziału.
To nie jest nagranie Anny czytającej książkę. To jej głos odtworzony przez model, wytrenowany na jej własnych nagraniach, za jej zgodą. Słowa są jej — wszystkie. Lektura jest maszynowa.
Dlatego głos ma w sobie kilka wymiarów naraz: w środku rozdziału barwa potrafi się przesunąć, oddech zmienić głębokość, tempo nagle wie coś, czego nie wiedziało akapit wcześniej. Materiał źródłowy pochodzi z wielu tygodni i z różnych stanów mówiącej. Można było to wyrównać; zawodowy lektor wyrównałby do jednej temperatury. Zostawiliśmy tak, jak było.
Pełny opis metody — co jest Anny, a co maszyny →