Piętnaście lat z nerwicą

Lęk nie zabiera wszystkiego naraz. Zabiera po jednym miejscu: najpierw autobus, potem sala wykładowa, potem sklep, aż zostaje trasa z dwoma punktami. Anna przeżyła w tym piętnaście lat i mówi o tym bez ani jednego zdania w trybie rozkazującym.

XI. Cynober

Piętnaście lat z nerwicą, lękiem i ciałem, które wypycha na zewnątrz

Autobusy, sale wykładowe, tłum. O życiu, które kurczy się do trasy między bezpiecznymi punktami, i o tym, że to, przed czym uciekała pół życia, okazało się początkiem drogi.

Sala była zwyczajna do bólu. Jakaś świetlica, parkiet w jodełkę, kaloryfery pod oknami, na ścianie tablica z resztkami kredy. Materace, koce, kilkanaście toreb pod ścianą. Ludzie wyglądali tak, jak wyglądają ludzie w Polsce w takiej sali: swetry, dresy, jedna kobieta w garsonce, bo przyjechała prosto z pracy. Nikt nie miał w sobie nic z ezoteryki. To byli po prostu ludzie, którzy z czymś już dłużej nie mogli. Kiedy patrzę na tamtą salę z dzisiejszej perspektywy, widzę dwadzieścia osób w połowie życia, z których każda przywiozła ze sobą jedną rzecz nie do zniesienia z nadzieją, że da się to odłożyć.

Cały rozdział „Cynober” · posłuchaj

VIII. Indygo

Szesnasty rok życia: kiedy ciało zaczyna dobijać się do wyjścia

Spokojna, wycofana dziewczyna staje się rozedrgana i nadpobudliwa. O nagłej zmianie, której nikt nie umiał wytłumaczyć, i o tym, jak wygląda z zewnątrz, gdy w środku zaczyna się coś ruszać.

Na studiach to się jeszcze nasiliło. Zasypiałam na stojąco, na przystanku, w biały dzień, opierając się o słup. Siedziałam na wykładzie i miałam wrażenie, że spadam do tyłu razem z krzesłem — całe ciało dostawało sygnał upadku, którego nie było. Jedna z lekarek posądziła mnie o to, że symuluję, żeby dostać zwolnienie. Zapamiętałam jej twarz na zawsze, bo to jest szczególne upokorzenie: chorować na coś, czego nikt nie umie zobaczyć, i jeszcze zostać za to oskarżoną o oszustwo.

Cały rozdział „Indygo” · posłuchaj

XII. Szafran

Dwa dni, które rozbiły konstrukcję — doświadczenie graniczne

O regresingu i o tym, co się dzieje, gdy ciało wychodzi z siebie i wraca całe. Przygotowanie trwało lata, choć nikt nie wiedział, do czego.

Zdejmowanie butów. Chcę się przy tym zatrzymać, bo to jest drobiazg, w którym mieści się cała różnica. W kościele wchodzi się takim, jakim się przyszło — w płaszczu, w butach, z ulicą na podeszwach — i to ulica zostaje pod ławką przez całą mszę. A tam trzeba się schylić. Trzeba przysiąść, rozwiązać, zdjąć, ustawić równo, wyprostować się i dopiero wejść. To trwa może pół minuty, ale w tej pół minuty ciało dostaje informację, że przekracza próg, a nie że wchodzi do środka. I stopy w skarpetkach na chłodnej podłodze — to jest pierwsza rzecz, którą czuje się w takim miejscu, i ostatnia, którą się z niego wynosi.

Cały rozdział „Szafran” · posłuchaj

Tego się tu szuka

jak żyć z nerwicą lękową · ataki paniki w autobusie · boję się jeździć komunikacją miejską · agorafobia opowieść · czy z nerwicy da się wyjść bez leków · derealizacja jak to jest

Otwórz książkę w czytniku — z audiobookiem i muzyką.

Wszystkie tematy · Od czego zacząć · Spis treści