Związek, w którym zostaje się za długo

Najtrudniej odejść stamtąd, gdzie formalnie niczego nie brakuje. Nie ma awantur, nie ma dowodu w ręku, jest tylko brak — a brak źle się tłumaczy ludziom z zewnątrz. Ćma nie leci do światła dlatego, że jest głupia.

IX. Ochra

Miłość, w której dostaje się wszystko oprócz bycia kochanym

Dom, pieniądze, stabilność — i jedno zdanie wypowiedziane uczciwie: nie potrafię cię pokochać. O trwaniu przy kimś, kto tego jasno nie obiecał, i o ćmie, która nie leci do światła dlatego, że jest głupia.

Miałam do tego miejsca żal przez wiele lat. Do wieżowca, do lasu, do windy, do klatki schodowej, w której zawsze pachniało wilgocią i cudzym gotowaniem. Ten żal wyparował dopiero wtedy, kiedy zaczęłam w tych ścianach pracować i kiedy zobaczyłam, co się z nimi przez lata stało. Bo miejsce, w którym się codziennie oddycha w jeden określony sposób, zmienia się. Wolno, przez lata, ale się zmienia. Ściany biorą. Podłoga bierze. Powietrze w pokoju, w którym przez trzydzieści lat siadano do tej samej praktyki, nie jest już tym samym powietrzem, które tam wpuszczono na początku.

Cały rozdział „Ochra” · posłuchaj

X. Ametyst

Miłość, pożądanie i wzorce, których nikt nam nie tłumaczy

Osobny rozdział o relacjach kobiety i mężczyzny: co się w nich powtarzało, skąd się brało i po co — bez moralizowania i bez upiększania.

Ślub odbył się tego samego roku, dwudziestego czwartego października. On był trzy lata starszy, kończył handel zagraniczny, ja byłam na trzecim roku. Przeżyliśmy potem piętnaście lat i nigdy nie byłam w stanie go pokochać. Okłamałam go tamtego lata, kiedy się poznawaliśmy — powiedziałam mu w pewnym momencie, że go kocham, choć nie pokochałam go nigdy. Od początku wiedziałam, że ten człowiek ma obciążenia, ale nie chciałam z tego rezygnować, bo wyznaczyłam go na swojego wybawcę. Tak się to robi, kiedy ma się dwadzieścia parę lat i rozbite serce: bierze się kogoś na ratunek i nazywa się to małżeństwem.

Cały rozdział „Ametyst” · posłuchaj

XIII. Rdza

Rozpad, który przychodzi rok po przełomie

Nikt nie rozpada się w dniu, w którym pęka. O tym, jak pęknięcie idzie spokojnie przez ściany nośne życia — związek, dom, plany — i dochodzi do nich dopiero po czasie.

A na kursie regresingu ciało zostało otwarte na przestrzał. To był ten sam zabieg co wybicie ściany działowej w mieszkaniu: przez dwa dni ktoś usunął we mnie wszystko, co dzieliło pomieszczenia. Wróciłam do domu z jedną wielką przestrzenią w środku i przez kilka miesięcy nawet się z niej cieszyłam, bo było w niej powietrze i światło. Nie zdawałam sobie sprawy, że ta przegroda była nośna. Że dokładnie na niej stało moje małżeństwo. Nie odeszłam od męża dlatego, że przestałam go szanować, ani dlatego, że pojawił się ktoś lepszy. Odeszłam, bo we mnie fizycznie zabrakło miejsca, w którym trzymało się kłamstwo.

Cały rozdział „Rdza” · posłuchaj

Tego się tu szuka

dlaczego zostaję z kimś kto mnie nie kocha · związek bez miłości ale wygodny · ciągle trafiam na ten sam typ partnera · jak odejść kiedy niczego nie brakuje · schematy w związkach skąd się biorą

Otwórz książkę w czytniku — z audiobookiem i muzyką.

Wszystkie tematy · Od czego zacząć · Spis treści