Matka pracowała naprzeciwko domu. Można było ją zobaczyć przez okno i nie dało się do niej dojść. To nie jest historia o złej matce — to historia o rodzicu, który należał do innych ludzi, i o dziecku, które nauczyło się nie przeszkadzać.
Matka pracowała naprzeciwko domu. Dwadzieścia sekund drogi i całkowita niedostępność. O tym, że odległość nie mierzy się w metrach, tylko w tym, ile z drugiego człowieka w danej chwili zostaje.
Opiszę to dokładnie, bo to jest technika i technikę należy opisywać dokładnie. Nie chodzi o rozproszenie. Rozproszenie nie działa — jeśli człowiek próbuje myśleć o czymś przyjemnym, część uwagi i tak czuwa nad ramieniem i napina je, a napięte ramię boli dwa razy bardziej. Chodzi o coś odwrotnego: o to, żeby całą uwagę naprawdę przenieść w inne miejsce ciała i tam ją osadzić. Ja miałam stopę. Wchodziłam w lewą stopę, w to, jak dotyka podłogi, w ciężar pięty, w chłód pod podeszwą — i byłam tam naprawdę, nie na niby. Ramię zostawało puste. A w puste ramię igła wchodzi zupełnie inaczej.
Cały rozdział „Karmazyn” · posłuchaj
O jedynym miejscu, w którym czas płynął spokojnie, i o nauce, której nikt nie nazywał nauką: że rzeczy robi się ścieg po ściegu i że jeden ścieg sam w sobie nie znaczy nic.
Przez lata próbowałam zrozumieć, jak to jest zrobione, bo bardzo chciałam to umieć. Dziś wiem tyle: to nie jest cecha charakteru i nie jest to wybór podejmowany rano. To jest sposób, w jaki człowiek jest ustawiony wobec własnego ciała. Ona nie walczyła ze swoim ciałem. Nie miała do niego pretensji. Nie traktowała choroby jako niesprawiedliwości, którą trzeba zwalczyć albo przynajmniej skomentować. Ciało robiło, co robiło, ona robiła swoje, i między jednym a drugim nie było wojny. Cała energia, którą inni zużywają na ten spór, zostawała u niej wolna — i to jest, jak sądzę, całe wyjaśnienie tego uśmiechu.
Cały rozdział „Seledyn” · posłuchaj
Data, którą pamięta się jak własne urodziny, tylko bez świętowania. O detronizacji, o której trudno mówić bez wstydu, i o tym, co robi z dzieckiem utrata wyłączności.
Ja, dwa pokolenia niżej, w spokojnych latach, bez wojny, bez transportu i bez żadnej tragedii, mówię o swojej przeprowadzce o dwadzieścia kilka kilometrów słowem „odcięcie" i mówię je z takim samym naciskiem. Nie dlatego, że jestem przewrażliwiona. Dlatego, że w rodzie krąży pewien kształt i szuka sobie miejsca, w którym się powtórzy. Skala się zmniejsza, forma zostaje. Wyjazd, którego się nie wybrało. Miejsce, do którego się już nie wróci. I to charakterystyczne milczenie po fakcie, w którym nikt nie mówi, że coś się skończyło, bo w rodzinach, które przeżyły prawdziwe utraty, o utratach po prostu się nie mówi.
Cały rozdział „Sepia” · posłuchaj
matka niedostępna emocjonalnie · samotność w rodzinie mimo bliskich · dziecko rodzica pracoholika · zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie objawy · jedna bezpieczna osoba w rodzinie
Otwórz książkę w czytniku — z audiobookiem i muzyką.