O tym żalu mówi się niechętnie, bo brzmi małostkowo — dorosły człowiek ma pretensję o coś, co wydarzyło się, gdy miał pięć lat. A jednak wraca, i zwykle nie w rozmowie o rodzeństwie, tylko w sytuacji, w której znowu ktoś jest ważniejszy.
Data, którą pamięta się jak własne urodziny, tylko bez świętowania. O detronizacji, o której trudno mówić bez wstydu, i o tym, co robi z dzieckiem utrata wyłączności.
Ja, dwa pokolenia niżej, w spokojnych latach, bez wojny, bez transportu i bez żadnej tragedii, mówię o swojej przeprowadzce o dwadzieścia kilka kilometrów słowem „odcięcie" i mówię je z takim samym naciskiem. Nie dlatego, że jestem przewrażliwiona. Dlatego, że w rodzie krąży pewien kształt i szuka sobie miejsca, w którym się powtórzy. Skala się zmniejsza, forma zostaje. Wyjazd, którego się nie wybrało. Miejsce, do którego się już nie wróci. I to charakterystyczne milczenie po fakcie, w którym nikt nie mówi, że coś się skończyło, bo w rodzinach, które przeżyły prawdziwe utraty, o utratach po prostu się nie mówi.
Cały rozdział „Sepia” · posłuchaj
O wyrwaniu z miejsca, w którym się jest u siebie, i o życiu w domu, gdzie trzeba zajmować jak najmniej przestrzeni.
I było w tym coś jeszcze, o czym długo nie umiałam powiedzieć, bo brzmi to jak skarga, a nie jest skargą. To była moja matka po drugiej stronie i była ona zajęta ciałem obcego człowieka. Ja stałam po tej stronie z pytaniem o sól. Hierarchia była oczywista i wcale mi się nie wydawała niesprawiedliwa — obcy człowiek miał igłę w ramieniu, a ja miałam tylko garnek. Więc czekałam. Grzecznie. I gdzieś w tym czekaniu, zupełnie bezgłośnie, zapisała się we mnie zasada, którą realizowałam potem przez pół wieku: najpierw cudze ciało, potem moja sprawa.
Cały rozdział „Grafit” · posłuchaj
O rodzinach, w których wszyscy siedzą przy jednym stole i płyną w różne strony — i o zdaniach, które padają raz, a przestawiają całą resztę życia.
Dopiero jako dorosła kobieta zaczęłam rozumieć, na czym polega obecność takich przedmiotów. One nie są tłem. One są świadkami z dłuższym stażem niż ludzie w pokoju, i mają w sobie zapis wszystkiego, co się przy nich odbyło. Nie mistycznie — całkiem materialnie. Drewno wchłania wilgoć, tłuszcz, dym, dotyk. Miejsce, którego się dotyka najczęściej, ciemnieje i wygładza się. Krawędź krzesła, o którą przez sto lat opierano dłoń, jest w tym punkcie inna niż wszędzie indziej.
Cały rozdział „Opal” · posłuchaj
zazdrość o młodsze rodzeństwo w dorosłości · żal do rodzeństwa z dzieciństwa · starsze dziecko detronizacja · czuję że zajmuję za dużo miejsca · przeprowadzka w dzieciństwie skutki
Otwórz książkę w czytniku — z audiobookiem i muzyką.